Hej 👋
Ten newsletter jest dla niezależnych twórców, solopreneurów i ekspertów, którzy chcą budować rzeczy z sensem bez tracenia siebie po drodze.
Zanim wejdziemy w treść, krótkie powitanie.
Przez ostatnie dwa tygodnie dołączyła tu setka nowych osób, głównie przez zapisy na moje live'y.
Cześć. Fajnie, że jesteś ;]
Skoro trafiasz tu pierwszy raz, powiem, co dostajesz co niedzielę o 10:00:
- Refleksja tygodnia, czyli co realnie przerobiłem,
- Inspiracja tygodnia, jakiś koncept albo wniosek,
- Narzędzie tygodnia, coś konkretnego, co możesz użyć,
- Rozwój biznesowy, coś, co pomoże Ci w rozwoju firmy,
- Na koniec Creator Journey, czyli co u mnie słychać, a kiedy jestem w podróży, pocztówka z miejsca, w którym akurat siedzę.
Bez ściemy, z liczbami, także tymi słabymi.
W tym numerze: dlaczego emocja nie wystarcza do prowadzenia projektu, siedem godzin, których potrzebuje obcy człowiek, żeby Ci zaufać, strona jako system zamiast wizytówki i firma, która wszystko trzyma w Excelu. Lecimy!
🧠 Refleksja tygodnia
Emocje są dobrym sygnałem i fatalnym systemem decyzyjnym.
To jest rzecz, którą przerabiam u siebie od dłuższego czasu, a w tym tygodniu zobaczyłem ją wyraźniej niż zwykle.
Mechanizm wygląda tak. Wchodzę w coś, bo jest nowe i ekscytujące. Ekscytacja niesie mnie przez pierwszy etap. Potem przychodzi drugi etap, w którym jest więcej powtarzalności i mniej frajdy, bo tak wygląda każda robota po jakimś czasie.
I w tym momencie spadek energii czytam jako informację, że projekt się skończył.
A to zwykle nie jest informacja o projekcie. To informacja o mnie.
Różnica jest taka, że jeśli pod spodem jest cel, mam do czego przyłożyć tę emocję. Mogę sprawdzić, czy naprawdę idę w złą stronę, czy po prostu jestem w mniej przyjemnej części drogi.
Jeśli celu nie ma, zostaje jedno pytanie: czy mi się chce. A to jest za słaba podstawa, żeby budować na niej cokolwiek dłuższego niż tydzień.
Stąd prosty test, który zaczynam stosować. Zanim wejdę w nowy projekt, próbuję napisać jeden akapit o tym, do czego to ma prowadzić.
Jeśli nie umiem go napisać, to nie mam celu. Mam ochotę.
I wtedy albo dopisuję cel, albo świadomie odpuszczam, zamiast odkrywać to za pół roku.
Druga rzecz, mniejsza skala, ta sama zasada.
Zauważyłem, że przy komputerze jestem albo w trybie tworzenia, albo w trybie reagowania. Tworzenie dodaje mi energii.
Reagowanie ją zabiera, nawet jeśli wygląda na odpoczynek.
Dlatego zamiast pytać się "na co mam teraz ochotę", zacząłem pytać inaczej.
Jakiego siebie tworzę w tym momencie?
To samo pytanie działa na obu poziomach. Przy godzinie pracy odpowiedź przychodzi od razu. Przy projekcie potrzeba więcej czasu, ale prowadzi w to samo miejsce.
Rozpisałem to szerzej w tekście na blogu, gdyby Cię ciągnęło głębiej.
💡 Inspiracja tygodnia
Jest taka reguła, którą powtarza Daniela Priestley, która wraca do mnie, odkąd ją usłyszałem.
Nazywa się 7-11-4.
Mówi, że zanim obcy człowiek Ci zaufa na tyle, żeby coś od Ciebie kupić, musi spędzić około 7 godzin z Twoimi treściami, zetknąć się z Tobą jakieś 11 razy, na 4 różnych platformach, lub w 4 różnych miejscach.
Siedem godzin. Nie siedem minut.
Priestley tłumaczy to prosto. Mózg ma ograniczoną liczbę miejsc na ludzi, których w ogóle jest w stanie zapamiętać. Żeby zająć jedno z tych miejsc u kogoś obcego, musisz się pojawić wystarczająco dużo razy, w wystarczająco wielu miejscach.
Najpierw Cię zauważa. Potem zapamiętuje. Potem ufa. Dopiero na końcu kupuje.
Test, który z tego wynika, jest brutalnie konkretny i możesz go zrobić w minutę.
Czy ktoś, kto Cię dzisiaj odkryje, ma czym wypełnić cały dzień, oglądając wyłącznie Twoje materiały?
Jeśli nie, nie masz swoich 7 godzin. I żaden pojedynczy genialny post tego nie nadrobi.
Ostatnio słyszę też, żeby wrzucać posty/content 2-3 razy dziennie.
No jeszcze nie tak dawno mówiło się o 3 razy w tygodniu!
Na pewno ta 'zasada' nie jest jedyną słuszną, ale przekonuje mnie też stwierdzenie, że social media są jak loteria - im więcej kuponów wrzucisz, tym większa szansa, że wygrasz.
Oczywiście każdy będzie miał swoje ratio ilości do jakości.
Jestem ciekawy, jak ty na to patrzysz. Daj znać!
🔧 Narzędzie tygodnia
W piątek zrobiłem live, który chciałbym obejrzeć rok temu.
O stronie jako systemie, nie jako wizytówce.
Bo wizytówka to jest coś, co stoi. Ma Twoje zdjęcie, zakładkę o mnie i formularz, którego nikt nie wypełnia.
A system pracuje. Na mojej stronie mam blog, oferty pod konkretnych klientów, panel dla klientów, dashboard, zapisy na live'y. Wszystko w jednym miejscu, wszystko moje. Nie wynajmuję kawałka cudzej platformy, która jutro zmieni zasady.
I to jest różnica, która robi się widoczna dopiero po roku, nie po tygodniu.
Cały tydzień szedł zresztą w tę stronę, więc jeśli chcesz to nadrobić, tu są powtórki. Wszystkie za darmo, nic nie trzeba zostawiać.
W poniedziałek robiliśmy landing page z AI w jeden wieczór, powtórka tutaj.
W środę o tym, jak zrobić stronę, która nie wygląda jak z AI, powtórka tutaj.
W piątek ta o stronie-systemie, czyli z landingu w kompletną maszynę, powtórka tutaj.
Przyszły tydzień jedziemy dalej - poniedziałek, środa i piątek o 19:00.
- W poniedziałek content Twoim głosem, czyli tone of voice.
- W środę no-brainer offer, jak z chaosu zrobić jedną obietnicę.
- W piątek lead magnet z AI, który realnie zbiera maile.
Tu wrzucisz sobie wszystkie terminy do kalendarza, żeby Ci nie uciekły.
A tutaj jest zapis i cały harmonogram, gdyby ktoś z Twoich znajomych też chciał wejść ;]
Zapraszam, bo słuchy chodzą, że "zajebiste live'y robię" ;]
📈 Rozwój biznesowy
Rozmawiałem w tym tygodniu z firmą, która całą swoją robotę trzyma w Excelu.
Zlecenia, statusy, kto co robi, na kiedy. Pełny CRM.
Wszystko wpisywane ręcznie, w arkuszach, które ktoś musi pamiętać, żeby zaktualizować. Pliki podwykonawców leżą w kilku różnych miejscach i nie ma jednego miejsca, w którym trzymają wszystko.
Nie pierwszy raz już widzę tego typu zarządzanie firmą.
I teraz najciekawsze. Pierwsza rzecz, o którą się rozmawia w takiej sytuacji, to zwykle "jakie narzędzie wybrać". ClickUp, Notion, Asana, coś własnego.
To jest złe pierwsze pytanie.
Bo jeśli wrzucisz bałagan do lepszego narzędzia, dostaniesz ten sam bałagan, tylko w ładniejszym interfejsie i za abonament.
Dobre pierwsze pytanie brzmi: jak dokładnie wygląda ten proces dzisiaj, krok po kroku, z procesami i momentami, w których coś się zacina.
Dlatego zanim cokolwiek zaproponowałem, poprosiłem o dwie rzeczy. O ich realne arkusze, te używane, nie te wzorcowe.
I o opis trzech procesów własnymi słowami, bez upiększania.
Dopiero z tego wychodzi, co w ogóle warto automatyzować, a co jest jednorazowym wyjątkiem, którego nie ma sensu dotykać.
Jeśli myślisz o wdrożeniu AI albo automatyzacji u siebie, to jest cała rada w jednym zdaniu. Najpierw opisz proces, potem wybierz narzędzie. Nie odwrotnie.
🎥 Creator Journey 🎥
Lipiec wygląda u mnie tak, że co trzy razy w tygodniu o 19:00 jestem na żywo, a pomiędzy nagrywam rolki, montuję i przygotowuję kolejny live.
Nie będę udawał, że to lekkie. Jest intensywnie i są dni, kiedy siadam do kamery bez energii.
Ale jest w tym coś, czego nie miałem wcześniej. Rytm. Nie czekam już na to, aż mi się zachce, bo w poniedziałek, środa, piątek o 19:00 i tak wchodzę live.
Poza nagrywaniem contentu i uczeniem się tego, to zapraszam również na mój SoundCloud, gdzie są moje DJ sety z muzyki house, tech-house i techno:
A z ostatniego festiwalu HIVE słucham cały tydzień tego seta:
Poza live'ami robię normalną robotę dla klientów.
Jeśli myślisz o swojej stronie albo o tym, żeby poukładać sobie robotę z AI, po prostu odpisz na tego maila.
Napisz w dwóch zdaniach, co potrzebujesz zrobić, a ja odpiszę, czy i jak mogę pomóc.
Bez formularzy i bez lejków. Po prostu odpisz.
💬 Przemyślenia? Komentarze? Odpisz na tego maila!
Dzięki, że jesteś.
Pięknego tygodnia i do następnej niedzieli ✌️
Bartek