Spis treści
Piątek, barber w Jeleniej Górze. Obok mnie dwóch gości rozmawiało o tym, który model AI jest lepszy do tworzenia stron. Nie konferencja ani branżowe spotkanie. Zwykła rozmowa w miejscu, w którym wcześniej nikt nie dyskutował o modelach, kodzie i stronie internetowej.
To nie jest dowód, że każdy nagle zrobi dobrą stronę. Jest to jednak sygnał: narzędzia są już na tyle dostępne, że pytanie przestało brzmieć „czy da się”, a zaczęło brzmieć „co właściwie ma powstać i czy ta strona pomaga klientowi podjąć decyzję?”.
Tak, więcej osób zrobi dziś stronę samodzielnie
W newsletterze #49 napisałem wprost: osoba, która robi stronę pierwszy raz, może dziś zbudować coś na poziomie okej. To dobra wiadomość dla eksperta, który chce sprawdzić ofertę, zebrać pierwsze zapisy albo przestać odkładać start przez brak budżetu.
Nie warto jednak mieszać dwóch rzeczy. Narzędzie może przyspieszyć złożenie pierwszej wersji. Nie rozwiąże za Ciebie problemu: dla kogo jest oferta, co odbiorca ma zrozumieć i co ma zrobić po przeczytaniu strony.
Pierwsza strona nie musi być perfekcyjna. Musi być konkretna
Jeśli uczysz, prowadzisz konsultacje albo sprzedajesz program, zacznij od jednej drogi. Jedna osoba, jeden problem, jedna propozycja i jeden następny krok. To może być zapis na rozmowę, lista zainteresowanych lub zakup. Nie potrzebujesz od razu „platformy”, sześciu podstron i animacji, które mają udowodnić profesjonalizm.
W materiałach ze szkolenia o stronie z AI (otwiera się w nowej karcie) pokazuję prostą kolejność: najpierw kontekst firmy, potem treść i struktura, następnie inspiracje, a dopiero później budowa oraz poprawki.
To jest nudniejszy etap niż wybór modelu. I właśnie dlatego robi różnicę. Gdy podasz AI tylko „zrób mi stronę dla coacha”, dostaniesz ogólną odpowiedź. Gdy powiesz, do kogo mówisz, z jakim problemem przychodzi i co ma się wydarzyć po kliknięciu, masz co ocenić i poprawiać.
AI nie kończy rynku stron. Podnosi próg oczekiwań
W rozmowie u fryzjera pojawiła się też druga myśl: skoro każdy może wygenerować stronę, może rynek stron się kończy. Sam czasem w to wpadam. Nie wierzę jednak, że potrzeba stron znika. Dopóki firmy są w internecie, potrzebują miejsca, które tłumaczy wartość i prowadzi właściwą osobę do kontaktu albo zakupu.
Zmienia się to, za co ktoś płaci. Coraz mniej za samo postawienie kilku sekcji. Coraz bardziej za decyzje: co zostawić, co wyciąć, jak pokazać dowód, gdzie prowadzić ruch i jak nie zrobić kolejnej strony z tymi samymi tekstami co wszyscy.
Dlatego strona z AI nadal wymaga człowieka
AI daje tempo. Człowiek wnosi doświadczenie, rozumienie odbiorcy i odpowiedzialność za obietnicę. Jeśli sprzedajesz wiedzę, nie oddawaj modelowi decyzji o tym, co obiecujesz klientowi. Użyj go do pierwszego szkicu, wariantów nagłówka i budowy prostego prototypu. Potem sprawdź tekst z kimś, kto naprawdę jest Twoim odbiorcą.
Na mojej stronie usługowej (otwiera się w nowej karcie) najważniejsza nie jest technologia pod spodem, tylko efekt: oferta, copy, design i wdrożenie mają prowadzić właściwych klientów do kontaktu albo zakupu.
To jest test, który możesz zastosować do własnej wersji. Czy po 30 sekundach odbiorca rozumie: dla kogo to jest, co dostaje i jaki jest jeden następny krok? Jeśli nie, kolejny prompt raczej nie pomoże. Wróć do komunikatu.
Trzy ruchy na pierwszą wersję
1. Wybierz jedną ofertę lub jeden problem. Nie próbuj opisać całej firmy.
2. Napisz zwykłym językiem, komu pomagasz, co się zmienia i co ma zrobić odbiorca.
3. Zbuduj prostą stronę, pokaż ją kilku osobom z właściwej grupy i zapisz pytania, których nie rozumieją. Dopiero wtedy poprawiaj design i układ.
Nie obawiam się, że „każdy zrobi stronę z AI”, bo sama możliwość zrobienia strony nie jest tym samym co zbudowanie zaufania. Dla eksperta to nawet szansa: łatwiej zrobić pierwszą wersję, a więcej energii zostawić na to, czego AI nie zna, czyli Twoją metodę, przykłady i prawdziwą rozmowę z klientem.








